Czesław Rajch. Nie przyjechałem żeby wygrać Wyścig Solidarności

W 1990 roku ścigałem się we Francji w grupie Corbei Essonnes i przyjechałem na mistrzostwa Polski, które odbywały się w Gorzowie. Zdobyłem swój pierwszy złoty medal ze startu wspólnego (kolejny wywalczyłem dwa lata później). Po wyścigu mój trener z Dolmelu Mieczysław Żelazowski poprosił mnie, żebym został jeszcze kilka dni w Polsce i wziął udział w pierwszej edycji Wyścigu Solidarności. – „Pomożesz w zwycięstwie Jurka Sikory” - powiedział szkoleniowiec. – Wystartowaliśmy jako Wrocław I, a nasza ekipa poza mną czyli zawodnika Corbei Essonnes składała się z zawodników Dolmelu i Moto Jelcz Oława, wtedy najsilniejszych na Dolnym Śląsku.

Na pierwszym etapie w odjeździe znajdowali się: Czesław Rajch, Jerzy Sikora, Grzegorz Rossoliński i nieżyjący już Piotr Korab – Kręciliśmy mocno i dojechaliśmy do mety ze średnią przekraczającą 50 km/h – opowiada nasz bohater.

Potem Rajch wygrał czasówkę i na ostatnim etapie grupa pracowała, żeby Jerzy Sikora uciekł. I udało mu się na ostatnim etapie do Gdańska. Towarzyszył mu Jan Leśniewski z Torunia (niespokrewniony z Markiem, medalistą z igrzysk w Seulu). Peleton jednak przed metą dopadł uciekających. Rajch na mecie w bramie Stoczni Gdańskiej był drugi i wygrał pierwszą edycję Wyścigu Solidarności.

- Decyzja o starcie i wygranie tak prestiżowej imprezy kolarskiej jak Wyścig Solidarności do dziś jest istotną pamiątką i wspaniałym wspomnieniem – kończy opowieść nasz pierwszy zwycięzca.

Czesław Rajch jest wychowankiem klubu Ziemia Opolska z Kluczborka, a ścigał się w Gwardii Katowice, Dolmelu Wrocław, CK Wrocław i Corbei Essonnes, Cri Copernic Chateauroux (Francja) i Zibi Casio Częstochowa. Mistrz Polski z 1990 i 1992 roku ze startu wspólnego w trzykrotny medalista w wyścigu drużynowym (1987 i 1988 – srebro i 1990 – brąz). Zwycięzca   Wyścigu po Ziemi Łódzkiej (1989) i Szlakiem Grodów Piastowskich ( 1993).