Zarażeni kolarstwem w Zarzeczu

Czym można się zarazić poza Covid 19. Kolarstwem. W Zarzeczu było to bardzo widoczne. 

 

Pierwszy etap 31 Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków z Niska do Sędziszowa Małopolskiego długości 176 km wygrał  kolarz z Izraela  Itamar Einhorn z grupy Israel Cycling Academy.  Na finiszu wyprzedził belgijskich kolarzy Lotto Soudal:  Arne Marita i Jarne Van De Paara. A kolejne miejsca zajęli Polacy: Alan Banaszek z grupy Mazowsze Serce Polski był czwarty, Sylwester Janiszewski z Voster ATS Team - piąty, a  Stanisław Aniołkowski z CCC Developmet – szósty. 

 

Start honorowy by w Nisku, ale w pobliskim Zarzeczu, gdzie kolarska ekipa Voster ATS Team ma swoją siedzibę  kolarze rozpoczęli „na ostro”. Peleton rozpoczął rywalizację, a zawodnicy spoglądali na pracowników (pracownice) firmy, którzy wyszli (wyszły) z kołatkami dopingować. Było widać, że zarazili się kolarstwem. To jest wirus, któremu trudno przeciwdziałać. I nie ma sensu, bo wynik jest wyjątkowo pozytywny. Zarażającymi są sponsor ekipy Ryszard Roczniak i jego żona Anna.  Przekazali entuzjazm swoim pracowników.  – Chcemy wygrać wyścig, a przed nami trudniejsze etapy: drugi i trzeci, więc nastawiamy się, żeby nie stracić swojej cennych sekund na pierwszym etapie – powiedział Mariusz Witecki, dyrektor grupy Voster ATS przed startem w Nisku. – I nie stracili. 

Peleton ruszył. Przez cały słoneczny etap atakowali kolejni śmiałkowie, ale na ostatnim okrążeniu rozpoczęła się rywalizacja grup, które chciały wyprowadzić swojego sprintera na czoło. Wygrał  po raz pierwszy w historii kolarz z Izraela  -  To najważniejszy sukces w mojej kolarskiej karierze -  przyznał – Pilnowałem na finiszu kolarzy Lotto Soudal. I na końcu zaatakowałem.